wtorek, 27 czerwca 2017 r.

Aktualnoci/ 2006-06-30 W ,,Życiu Warszawy" Właściciele koni oczekują interwencji premiera i ministra rolnictwa

Aktualnosc



Właściciele koni oczekują interwencji premiera i ministra rolnictwa

 

Zapętlone wyścigi



Gdybym ja i inni właściciele firm prywatnych tak działali jak Totalizator Sportowy w sprawie wyścigów, kolejne tysiące
ludzi wyjechałoby za granicę – mówi Krzysztof Goździalski.

– Od kilku miesięcy trwają spotkania, z których nic konkretnego nie wynika – kontynuuje Goździalski, właściciel ośrodka hodowlano- -treningowego Falborek Arabians k. Brześcia Kujawskiego i członek Polskiego Klubu Wyścigów Konnych

Niespieszne działania


– O ile mi wiadomo – dodaje nasz rozmówca – decyzję, że torem służewieckim będzie zarządzał Totalizator Sportowy, podjęli już w końcu stycznia premier Kazimierz Marcinkiewicz i ówczesny minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. Jednak przez pięć miesięcy niewiele w tej sprawie zrobiono. Co prawda przed trzema tygodniami doszło do parafowania 30-letniej umowy dzierżawnej pomiędzy PKWK i TS,
ale nie została ona jeszcze zaakceptowana przez ministerstwa skarbu i finansów. W pierwszą niedzielę lipca powinny się odbyć Derby, tymczasem nikt nie jest w stanie podać choćby przybliżonej daty rozpoczęcia mocno opóźnionego sezonu – ubolewa Goździalski.

Wedle parafowanej umowy, wyścigi konne na Służewcu ma organizować Lotto Merkury, spółka-córka TS, do tej pory świadcząca usługi transportowe. Właśnie zmienił się jej prezes.

 
Co może Lotto Merkury?


Od 1 lipca rozpocznie rządy Jerzy Zieliński, dla którego problematyka wyścigowa to oczywiście swoista tabula rasa. Nic więc dziwnego,
że będzie teraz wnikliwie studiował umowę, której nie negocjował. Dopiero kiedy nabierze przekonania, że może ją podpisać z czystym sumieniem, wystąpi do ministra skarbu o podwyższenie kapitału Lotto Merkury, gdyż bez tego nie będzie mógł rozpocząć działalności na nowym odcinku. Prezes Zieliński na szczęście będzie mógł przejść przyspieszony kurs znajomości problematyki wyścigowej, gdyż funkcję dyrektora generalnego w Lotto Merkury ma objąć Feliks Klimczak, wiceminister rolnictwa w rządzie AWS-u i były prezes PKWK. Jemu istnienie wyścigów na pewno leży na sercu, gdyż od lat jest także hodowcą, a ostatnio pracował jako zastępca dyrektora w Stadzie Ogierów w Łącku. Od jego siły przebicia będzie zależało, czy jeszcze w tym roku warszawiacy obejrzą opóźnione Derby i tak lubianą gonitwę – Wielką Warszawską.

 
Symboliczne palmy


Brak gospodarza na torze widać gołym okiem. – Bardzo mnie zasmucił widok uschniętych palm, które zdobiły lożę dyrekcji – mówi Feliks Klimczak, który we wtorek oprowadzał swego przyszłego przełożonego Jerzego Zielińskiego po wymarłym służewieckim obiekcie. – Te palmy są symbolem niszczenia toru. Ludzie w stajniach, codziennie jak to czynią od lat, przychodzą o 5 rano, a nawet wcześniej do pracy. Konie są trenowane. Wszyscy mają ciągle nadzieję, że nie dojdzie do ostatecznej katastrofy, jaką byłby brak wyścigów w tym roku. Ze swej strony uczynię, co tylko jest w mojej mocy, żeby sezon się zaczął jak najszybciej, ale nie uda się tego zrobić bez dobrej woli ludzi, którzy podejmują decyzje – kończy Feliks Klimczak.

Data: 2006-06-29

JAN ZABIEGLIK