wtorek, 27 czerwca 2017 r.

Aktualnoci/ 2006-06-08 W ,,Życiu Warszawy" Konie do rzeźni, tor pod zabudowę?

Aktualnosc

W ,,Życiu Warszawy"

Konie do rzeźni, tor pod zabudowę?



Krzysztof Grudziąż był do ubiegłego roku wielkim entuzjastą
koni wyścigowych. Teraz ogłosił w internecie, że całą swoją stajnię chce sprzedać.


– Nie dziwi mnie ta dramatyczna decyzja – mówi Krzysztof Goździalski, właściciel ośrodka hodowlano-treningowego
Falborek Arabians w Brześciu Kujawskim.


– Sam też niebawem uczynię to samo. Po co hodować i trenować konie, skoro nie odbywają się wyścigi. Mnie i wielu ludzi,
którzy zainwestowali w hodowlę dorobek swego życia, już spotkał duży zawód. Nie mam zamiaru czekać miesiącami, aż w końcu ktoś mi oznajmi, że wyścigów w tym roku nie będzie.
Uważam, że należy powściągnąć własne ambicje i dojść do porozumienia– twierdzi Goździalski.


Prezes Polskiego Klubu Wyścigów Konnych Jerzy Budny uważa,
że Totalizator Sportowy chce zbyt tanim kosztem wydzierżawić
tor na 30 lat. – Chcieliśmy zawrzeć najpierw umowę, która by pozwoliła uruchomić wyścigi, a później spokojnie, już bez pośpiechu, negocjować długoletnią umowę dzierżawną.
Jednak przedstawiciele TS się na to nie zgodzili. Są granice ustępstw. Jesteśmy skłonni do kompromisu, ale chcemy, aby w umowie było zagwarantowane nie tylko istnienie, ale i rozwój wyścigów – akcentuje Budny. Wczorajsze rozmowy zostały przerwane przez przedstwiciela TS.


– Musiałem tak postąpić, gdyż emocje wzięły górę nad rzeczową argumentacją – ocenia dyrektor oddziału warszawskiego TS
Leszek Muszalski. – Po południu zebrał się nasz zarząd. Ustaliliśmy ostateczną wersję umowy, którą w środę przedstawimy PKWK. Ciągle mam nadzieję, że nasze warunki będą przyjęte i że już w następnych dniach podpiszemy umowę, która zostanie następnie przesłana do akceptacji ministerstwom skarbu i finansów. Jeśli PKWK zechce jednak koniecznie postawić na swoim, to już nie z nami – oznajmia Leszek Muszalski.


Na koniec dwa zdania komentarza. Panowie z obu stron – opamiętajcie się! Bawicie się bowiem naszym, społecznym kosztem, nie za swoje pieniądze.

2006-06-07

JZ