wtorek, 27 czerwca 2017 r.

Aktualnoci/ 2006-04-25 W ,,Życiu Warszawy" Komu zależy na

Aktualnosc

W ,,Życiu Warszawy" Komu zależy na likwidacji wyścigów?

Komu zależy na likwidacji wyścigów?


Plotka, że komuś zależy na likwidacji wyścigów konnych na Służewcu, by na ich terenie wybudować apartamentowce, zatacza coraz szersze kręgi.

Trudno się dziwić tym pogłoskom, skoro do 24 kwietnia (w tym czasie zwykle bomba wyścigowa szła w górę) nie zapadła żadna istotna decyzja w sprawie organizacji sezonu wyścigowego 2006.

Tymczasem od prawie trzech miesięcy odbywają się spotkania na szczeblu ministerialnym. Przedstawiciele Totalizatora Sportowego po raz pierwszy dowiedzieli się, że mogą w tym roku organizować wyścigi, 28 stycznia w gabinecie ministra rolnictwa. Nie pałali entuzjazmem do tego pomysłu, bo wyścigi ich ani ziębią, ani grzeją. Ale gdyby otrzymali nakaz z góry w marcu, wyścigi mogłyby się zacząć w końcu maja.

Problemów z organizacją sezonu w tym roku jest co niemiara. Przede wszystkim trzeba zainstalować nowy system komputerowy. Poprzedni został w styczniu zabrany przez spółkę Scientific Games, która po interwencji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ostatecznie nie stała się właścicielem 2/3 udziałów w spółce Skarbu Państwa Służewiec Tory Wyścigów Konnych (w efekcie bankructwa, przechodzi do niechlubnej historii).

Na najbliższy czwartek w Sądzie Gospodarczym zaplanowana została licytacja majątku trwałego STWK (m.in. maszyny startowej i studia telewizyjnego). Najprawdopodobniej zostanie ona przełożona, gdyż w regulaminowym terminie nie zgłosił się żaden kupiec.


Syndyk Tadeusz Kretkiewicz, który przez półtora sezonu organizował wyścigi jako zarządca sądowy STWK, uważa, że jedynym wyjściem z trudnej sytuacji, w jakiej znalazły się wyścigi, jest sprzedaż lub dzierżawa nieużytków stanowiących obecnie więcej niż połowę terenu Służewca (138 ha). – Trzeba to wreszcie głośno powiedzieć. Tego obiektu nie da się utrzymać na dłuższą metę bez zainwestowania kilkudziesięciu mln zł – twierdzi Kretkiewicz.


– Nie można sprzedać nawet hektara, bo na to nie zezwala ustawa – replikuje Jerzy Budny, wybrany kilka dni temu na drugą kadencję prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych. Jeśli nie będzie sezonu, sam znajdzie się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Bo komu potrzebny jest prezes pełniący w istocie funkcję stróża?

Data: 2006-04-25

JZ